1

Jest takie miejsce, od którego dzieli nas 16.5 godziny lotu ( przy pomyślnych wiatrach), 7 godzin transferu i ciężar zmęczenia porównywalny do najcięższej pracy. Jest jednak takie miejsce, w którym po tym wszystkim budzisz się i myślisz „jestem w raju”…

2

Bali – kto był ten rozumie. Wyspa kontrastów,  tysiąca świątyń, najpiękniejszych ogrodów świata i przystojnych surferów.

Łączy w sobie wszystko co w Azji najlepsze: egzotyczną kuchnię, życzliwych  ludzi , wspaniałe krajobrazy i najlepszą na świecie kawę – Kopi luwak (chociaż ta z So!Coffee, która towarzyszyła mi już od lotniska Chopina w Warszawie, niczym jej nie ustępuje 😉 ) Trzy religie krzyżują się tu na każdym kroku (hinduizm, buddyzm i islam), więc to najlepsze miejsce do nauki tolerancji. Leniuchom oferuje piękne plaże, a tym aktywnym ogrom świątyń i zabytków.  Jeśli nie uważasz się za kierowcę rajdowego nawet nie próbuj wynajmować tu samochodu czy nawet skutera, lewostronny ruch w zgiełku może przyprawić Cię o zawrót głowy.

3

4

Lubisz miasto? Szybko się tu odnajdziesz,  lubisz ciszę i spokój – wybierz zamknięty kurort lub prosto kieruj się na Gili.

Gili Trawangan była naszym kolejnym przystankiem. To mała wysepka poza indonezyjską jurysdykcją.  Mocna strona? Nie ma tu pojazdów mechanicznych, żadnych samochodów, skuterów, po prostu nic. Jedynymi środkami transportu są rowery, ewentualnie taksówki, czyli zaprzężone do wozu konie.  Atrakcje podczas jazdy gwarantowane, szczególnie podczas deszczu.

5

6

7

Nasz niebiański wypad skończyliśmy w mieście lwa – Singapur. To wielkie zurbanizowane miasto szybko „sprowadza” nas do rzeczywistości ogromnej cywilizacji, ale że wciąż byliśmy na wakacjach…  To było idealne miejsce, idealne na zakończenie tego  wypadu. Najwyżej położony basen na świecie z nieziemskim wręcz widokiem w hotelu Marina Bay Sands, był wisienką na torcie naszych wakacji.

8

 

 

Instagram

[instagram-feed]